Auto z salonu, niekoniecznie “od ręki”

Auto z salonu, niekoniecznie “od ręki”

Był początek roku, gdy zepsuł się autoalarm, a ze skrzyni biegów zaczął wyciekać olej. Ponieważ szkoda mi było wydawać pieniądze na kolejną naprawę, postanowiłem zmienić auto. Rozpocząłem poszukiwania samochodu. Przeszło miesiąc wertowania ogłoszeń i wędrówek po autokomisach i wciąż nie mogłem się zdecydować na kupno żadnego. Trochę bałem się, że będzie tak jak z tym moim poprzednim, z którego cieszyłem się przez około tydzień, bo zaraz potem popsuł się i od tamtej pory dałem się poznać większości mechaników w okolicy.

Tak więc po rodzinnej naradzie zdecydowaliśmy się na kupno fabrycznie nowego auta, wybór padł na średniej klasy samochód francuskiej marki. Wybrałem się do najbliższego salonu i tu zaskoczenie! Spodziewałem się, że będą tam posiadali auta we wszystkich możliwych wersjach i kolorach, zmagazynowane na miejscu bądź w jakimś centralnym magazynie i dostępne prawie że “od ręki”. Okazało się, że jest tylko jedno czy dwa niezarezerwowane, akurat nie w takiej wersji jak chciałem. Pod koniec przyszłego miesiąca miały dojechać z fabryki kolejne dwa, ale również nie całkiem takie jak sobie wymarzyłem.

Gdzie znaleźć więc nowe auto?

Po wykonaniu kilkunastu telefonów do salonów w sąsiednich miastach zorientowałem się, że u każdego z dilerów sytuacja wygląda podobnie, a w Warszawie powiedziano mi, że jeśli chce się jakąś określoną wersję samochodu, to należy go zamawiać kilka miesięcy wcześniej. Ponieważ zależało mi, żeby nowe auto mieć jeszcze przed wakacjami, wróciłem do pierwszego salonu, tego najbliższego, i zarezerwowałem jeden z samochodów do odebrania za niecałe dwa miesiące, niestety niezupełnie taki jak chciałem.

Muszę przyznać, że wszystko przebiegało sprawnie, auto dojechało nawet tydzień przed wyznaczonym terminem. Nie wiem czy z innymi markami jest tak samo myślę jednak, że jeżeli ktoś ma zamiar kupić nowy samochód, a będzie chciał to zrobić przed jakimś tam określonym terminem, to powinien się tym zająć ze sporym wyprzedzeniem, na pewno dużo wcześniej niż ja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *